środa, 15 czerwca 2016

Oszczędzanie od dziecka


Oszczędzania 'na własnej skórze' uczyli się nasi rodzice, dziadkowie. W domu się nie przelewało, a młodsze rodzeństwo chodziło w ubraniach po starszym rodzeństwie.
Do chleba było masło lub nie i nikt nie narzekał. Na kartki było wszystko, ale ciężko było dostać to czego potrzebowaliśmy więc kupowało się to co było. Później rodzice odkładali każdy grosz, aby kupić samochód. 
Trwało to czasami lata.
Teraz dzieci nie rozumieją co to oszczędzanie. Wszystko mają na wyciągnięcie ręki. Dlatego jeśli masz własne dziecko i chcesz aby kiedyś nie zginęło w długach przeczytaj ten artykuł do końca.

Od początku najlepiej jest założyć dziecku rachunek oszczędnościowy. Postaram się za jakiś czas zrobić ranking kont oszczędnościowych, na dzień dzisiejszy polecam #BGŻ Optima. Niektórzy zakładają dziecku konto po kilku miesiącach życia. Jeśli masz taką możliwość finansową to warto jest całą kasę jaką dziecko dostanie przelać na konto oszczędnościowe. Oczywiście jeżeli nie masz możliwości odkładania całej sumy przeznacz tylko jej część.
Co jeśli masz kilkuletnie dziecko? Tu zaczynają się schody.
Dla kilkulatka odłożenie na konto 100 złotych od babci jest niczym innym jak pozbycie się ich. Dzieci nie rozumieją, że za kilka miesięcy/lat będą mieć więcej i im więcej ulokują na swoim koncie tym więcej będą mogły kupić w przyszłości bądź zainwestować. Dzieci myślą o dniu dzisiejszym i nie spodziewajmy się niczego innego jak odpowiedzi "nie chcę wpłacać prezentu od babci na konto bo nic z tego nie mam, chcę coś kupić". Dla dzieci lokata na długi czas znaczy nigdy.




Dzieci potrzebują atrakcyjnych w danej chwili powodów.
Najlepiej jeżeli Twoje dziecko ma cel, czyli rzecz, którą chce mieć na przykład za 100zł. Proponujesz swoją ofertę.
Najlepszą szkołą oszczędzania jest wtedy, gdy macie psa.
Możesz płacić swojemu dziecku za wyprowadzanie oraz mycie zwierzaka
Pierwszego dnia zapłać dziecku 0,10zł. Jeżeli postara się na drugi dzień podwój stawkę do 0,20zł. Przez dziesięć dni solidnie wykonywanej pracy łącznie zarobi 102,30 zł.
2,30 zł które zostało możesz zaproponować, aby 'włożył' na domową lokatę. Załóż zeszyt i zapisuj (niekoniecznie w liczbach)"Jeśli Jasiu wstrzymasz się z wydawaniem pieniędzy suma, którą masz teraz po jakimś czasie podwoi się, a nawet potroi. Im więcej odłożysz i im dłużej potrwa okres oszczędzania tym więcej będziesz mógł potem wydawać"
Dziecko co miesiąc przegląda zeszyt, bądź zapomina o tych pieniążkach, ale Ty jednak trwasz bądź co jakiś czas obliczasz rosnący procent.
Wtedy, gdy przypomni sobie o Domowym Banku Ty możesz im pokazać ile narosło odsetek. 
Możesz też potem dołożyć kieszonkowe, które po jakimś czasie sam będzie odkładać do Domowego Banku aby więcej odsetek narosło. Zobaczy, że niewielka suma, którą miał urosła i nagle dziecko poczuje potrzebę oszczędzania.

Niektórzy myślą, że takie lekcje nauczą dziecko skąpstwa. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Takie praktyki uczą dzieci oszczędności i mniejszej bądź racjonalnej rozrzutności.

Inspiracją do napisania tego artykułu była książka Davida Owena "Bank Taty". Jeżeli spodobała Ci się powyższa metoda, powinnaś/powinieneś przeczytać tą książkę.

W kolejnych częściach będę pisała o innych metodach oszczędzania, a co najważniejsze skupię się na naszym oszczędzaniu. Przecież sami powinniśmy nauczyć się oszczędzać zanim będziemy uczyć nasze dzieci.

Zachęcam do wprowadzenia w swoim domu powyższych metod.

Bardzo też będę wdzięczna aby udostępnić bądź dodać bloga do obserwowanych.

Pozdrawiam serdecznie :)


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Oszczędzanie. Czas start!


Wielu moich znajomych podąża za nowinkami, trendami, każdy chce mieć to co blogerki, youtuberki/youtuberzy. Nikt jednak nie zastanawia się czy rzeczywiście niezbędna dla nas jest ta suszarka, kosmetyk lub ubranie.
Firmy poprzez nowe tricki marketingowe ogłupiają nas (chyba mogę tak napisać, nie urażając nikogo) i tworzą w nas chęć/potrzebę posiadania danego przedmiotu bądź skorzystania z usług.

Zastanówmy się ile mamy takich samych lub do tego samego służących rzeczy. Sama po przeczytaniu kilku artykułów na blogu Anwen, która pisze o pielęgnacji włosów dostałam szału i zakupiłam tysiąc pięćset kosmetyków, maseczek, olejów. Czy rzeczywiście wszystkie mi były potrzebne? Nie! Teraz niektóre kurzą się zaczęte bądź nie, a wróciłam do starej pielęgnacji.

Niektórzy kupują co miesiąc inny kubek, butelkę specjalną na wodę z cytryną by wyglądać na fit, niektórzy chodzą do znanych renomowanych salonów pomijając fakt,że zmieniają się fryzjerzy jak w kalejdoskopie. Nie korzystają z usług konkretnych ludzi, którzy mają zdolności oraz wizję jak wyglądać lepiej, którzy dobrze dobiorą ofertę pod ich potrzeby.

Zakładając ten blog chcę pokazać Tobie, że nie potrzebujesz niektórych rzeczy bądź przepłacasz za niektóre usługi. Chcę też udowodnić sobie, że potrafię oszczędzać i rozsądnie dysponować zarobionymi pieniędzmi. Dołącz do mnie, a nie pożałujesz każdej minuty spędzonej na tej stronie.

Zapraszam do obserwowania, abyś nie przeoczył/a żadnego artykułu.